Andrzej Duda obiecanki, cacanki, a Mateusz Morawiecki kwotę wolną od podatku

Polacy w dniu 28 listopada 2016 r. wciąż nie wiedzą, jakie podatki zapłacą w 2017 r. W trybie ekspresowym, aby zdążyć przed 1 grudnia, sejm musi uchwalić, a prezydent podpisać nowelizację ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, aby zmiany obowiązywały w 2017 r.

Wszystko za sprawą słynnej kwoty wolnej od podatku zakwestionowanej przez Trybunał Konstytucyjny.

O kwocie wolnej od podatku pisałem wcześniej m.in. tutaj oraz tutaj. Nie chcę się powtarzać, że nasze państwo przoduje w Europie ze zdzierania podatków od pracowników zarabiających najmniej. Główna przyczyna tego tkwi właśnie w słynnej, śmiesznie niskiej kwocie wolnej od podatku, która zdaniem Stanisława Trociuka, zastępcy RPO, „przyczynia się do poszerzenia ubóstwa i jeszcze bardziej uzależnia takie osoby od publicznego systemu pomocy społecznej”.

Dzisiejsza prasa słusznie wytyka rządowi, że nowa kwota wolna od podatku, która zapewne zacznie obowiązywać od 2017 r. jest kwotą znacznie niższą niż 8 tys. zł, którą obiecał wtedy kandydat na prezydenta, Andrzej Duda, w czasie kampanii wyborczej w 2015 r. na urząd prezydenta oraz niższą niż minimum socjalne.

Pragnę jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt procedowania nad przepisami, które muszą zostać zmienione w ciągu kilku dni lub nocy, aby rządowi udało się:

  • pozostawić w ustawie jakąkolwiek kwotę wolną od podatku. Gdyby sejm nie znowelizował ustawy o podatku dochodowym przed 1 grudnia 2016 r., to w 2017 r. nie byłoby żadnej kwoty wolnej, bo dotychczasowe przepisy zakwestionował Trybunał Konstytucyjny;
  • wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał dotychczasowe przepisy w zakresie kwoty wolnej od podatku za działające tymczasowo do końca 2016 r. i uniknąć pozwów obywateli;
  • oraz zbliżyć się, bo nie osiągnąć, wysokości kwoty wolnej od podatku zaproponowanej przez Andrzeja Dudę przed wyborami prezydenckimi.

A mianowicie chodzi o styl i kulturę tworzenia prawa w Polsce. Obecna ekipa rządząca zachowała, a może nawet prześcignęła złe standardy stworzone przez poprzedników. Politycy ze wszystkich stron sceny za nic mają przewidywalność przepisów podatkowych. Teraz ku*va, my, mówi PIS!

O tym ile wynosi vacatio legis pisałem w jednym ze swoich wcześniejszych artykułów. Kolejny rząd i posłowie mają nas, obywateli, za durniów i „za pięć dwunasta” tworzą prawo.

Prawo szybko tworzone, to złe prawo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.