Diagnoza i lekarstwo Gazety Wyborczej po ujawnieniu kwitów z Panamy

Czy można różnie zdiagnozować tę samą chorobę? Można tylko wtedy, gdy jedna diagnoza jest mylna. To właśnie przytrafiło się Wyborczej.

Wczoraj zrezygnowałem z napisania komentarza o panamskich dokumentach, które wyciekły w sprawie omijania opodatkowania przez ludzi polityki i sportu z całego świata. Chciałem po prostu napisać, że i ta afera, wzorem wcześniejszych, zostanie przykryta przez inne afery lub wydarzenia na świecie, bo taki jest nasz świat, czyli że afera nie przyczyni się niestety do poprawienia prawa podatkowego. Uznałem jednak, że to dosyć oczywiste i zaprzestałem pisać, bo nie chciałem obrażać inteligencji czytelnika mojego bloga.

Ale dzisiaj się złamałem po tym, gdy sięgnąłem po wydanie Gazety Wyborczej z 5 kwietnia 2016 r., gdzie Leszek Baj, Vadim Makarenko i Piotr Skwirowski objaśniają znaczenie kwitów z Panamy w tekście „Jak raje trafiły do piekła”. Muszę powiedzieć, że jestem pod dużym wrażeniem i nieźle zniesmaczony tym tekstem.

Już w drugim akapicie czytamy „Kto mógł, starał się okiwać fiskusa”. To dla mnie porażające stwierdzenie. Czy panowie Baj, Makarenko i Skwirowski wrzucają wszystkich do jednego wora? Czy autorzy tekstu robią donos na siebie?

Dalej jest jeszcze lepiej. „Ten, kto skutecznie przed nim uciekał, jawił się wręcz jako bohater. <O, ten to się umie ustawić, radzi sobie w życiu> – komentowała z uznaniem ulica”. Jakoś nie widziałem takich bohaterów na łamach Gazety Wyborczej, którzy pod swoim nazwiskiem opisywali swoje firmy offshore i triki w oszukiwaniu państwa. W telewizji śniadaniowej też nie oglądałem bohaterów dumnych z własnej, nielegalnej przedsiębiorczości.

Nie wiem, co dziennikarze Gazety Wyborczej słyszą na ulicy, ale wiem, że wiedzy o unikaniu opodatkowania nie nabywa się na ulicy.

A wracając do samej afery i problemu unikania opodatkowania, to należy stwierdzić, że sprawa nie dotyczy zwykłego Kowalskiego, któremu państwo przyznało roczną kwotę wolną od podatku w wysokości 3091 zł, który dzięki temu odłoży milionowe kwoty na rachunkach w raju podatkowym. O kwocie wolnej od podatku kilkukrotnie pisałem wcześniej np. tutaj i tutaj.

Afera Panama Papers dotyczy przede wszystkim elit politycznych z różnych państw. Proszę sobie to uzmysłowić, że niektórzy politycy opowiadają się i głosują za jednym, ale sami tego nie przestrzegają i unikną stawiając się ponad prawem.

Jaka jest diagnoza dziennikarzy Wyborczej? Ocenili, że afera z papierami z Panamy wskazuje na ogólną niechęć do płacenia podatków. Bravo, to epokowe odkrycie!

Jakie lekarstwo przepisali dziennikarze Wyborczej? Otóż „potrzebne są przepisy i działania uszczelniające system podatkowy, utrudniające ucieczkę przed fiskusem i zniechęcające do niej”.

Będę wyśmiewał każdą próbę uszczelnia systemu przez tworzenie nowych przepisów. Uważam, że uszczelnienie systemu podatkowego można osiągnąć przez uproszenie systemu i zmniejszenie ilość podatków.

Chcę podkreślić, że gąszcz prawa podatkowego takim „bohaterom”, o których piszą dziennikarze Wyborczej, pozwala nie płacić niektórych podatków, np. podatku u źródła, podatku dochodowego od osób prawnych, w pewnym stopniu również podatku dochodowego od osób fizycznych. Dalsze „uszczegóławianie” przepisów o podatkach dochodowych lub konstruowanie nowych przepisów, które wprowadzą młot w postaci restrykcyjnej klauzuli obchodzenia prawa podatkowego, przyczynią się do wynalezienia nowych narzędzi i sposobów omijania takich przepisów.

Po drugie wyjaśniam, co mam na myśli, gdy piszę „zmniejszenia ilości podatków”. Otóż dziura podatkowa, klin podatkowy, zyski wyprowadzone do rajów podatkowych, czy jakkolwiek jeszcze to nazwiemy oraz koszty funkcjonowania aparatu skarbowego, tysiące etatów, składanie i korygowanie zeznań i rozliczeń podatkowych, skłaniają do stwierdzenia, że … podatek dochodowy budżetowi państwa się nie opłaca.

Poważnie, to się nie opłaca!

Ale nasi politycy intelektualnie tkwią w połowie XX w. lub nie mają dobrej woli, aby wprowadzić nowoczesny, uniwersalny podatek, który zastąpi kilka innych danin publicznych.

Gdy ktoś w Polsce nawołuje do likwidacji podatku dochodowego od osób prawnych lub fizycznych, to jest wyzywany od oderwanych od ziemi liberałów.

Paradoksalnie dyskusja w Polsce o prostym podatku pojawiła się z chwilą rozpoczęcia prac przez rząd premier Szydło nad podatkiem od marketów. Branża sprzedawców detalicznych zaczęła głośno komentować zamierzenia rządu oraz nawoływała do wprowadzenia podatku obrotowego, który byłby prostszy i skuteczniejszy od podatku dochodowego.

Proszę sobie to uzmysłowić, że przedsiębiorcy sami powiedzieli rządowi, jaki podatek byłby efektywny, a rząd dotychczas z tego nie skorzystał!

Podsumowując – prostsze przepisy, mniej przepisów i zmniejszenie liczby podatków.

Oraz przypomnę, że zmniejszenie stawki podatkowej powoduje większe wpływy do budżetu, o czym pisałem tutaj i tutaj.

3 comments

  1. Avatar
    innaopcja says:

    Rozumiem jeszcze, żeby zlikwidować podatek dochodowy, ale zastąpienie go podatkiem obrotowym jest pomysłem zupełnie chybionym. Podatek obrotowy/przychodowy ma wiele minusów – jak chcesz mogę podać linka do artykułu na ten temat. Tym bardziej szkoda, że tego typu mierne rozwiązanie jest tak aktywnie promowane przez Centrum im. Adama Smitha.

    Wydaje mi się, że jest prosta metoda na raje podatkowe – i opisałem ją na swoim blogasku 😉 – http://innaopcja.salon24.pl/694507,alternatywa-dla-podatku-od-bankow-i-supermarketow
    I tak jak piszesz, że wyśmiejesz wszelkie pomysły na uszczelnienie systemu podatkowego, to powiem, że chętnie poczytam dlaczego ten pomysł miałby nie działać. Dodajmy jeszcze, że przy tym systemie byłoby miejsce na dosyć radykalne obniżenie CITu (o czym na blogu już zapomniałem napisać…).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.