Długi trzeba spłacać

Spotkałem się z takim zwyczajem lub przesądem, że niektórzy ludzie spłacają swoje zobowiązania przed końcem roku, bo nie chcą wchodzić w nowy rok z długami. A co z długami publicznymi?

Według Forum Rozwoju Obywatelskiego dług publiczny Polski wynosi ponad 997 miliardów 139 milionów złotych:

Dane aktualne na 29 grudnia 2016 r. pochodzą z serwisu http://www.dlugpubliczny.org.pl/

Co przekłada się na ponad 26 tys. 200 zł długu na każdego mieszkańca Polski i daje to około 53,6% wartości PKB.

Istnieje również dług ukryty, który FOR wyliczył na ponad 3 biliony 245 miliardów 539 milionów złotych:

Dane aktualne na 29 grudnia 2016 r. pochodzą z serwisu http://www.dlugpubliczny.org.pl/

Co przekłada się na około 85 tys. 480 zł na mieszkańca i stanowi 174,4% PKB. Tutaj można przeczytać o metodzie wyliczania długu publicznego oficjalnego i ukrytego.

Kiedy w kwietniu 2016 r. pisałem od długu publicznym, wówczas wynosił on 950 miliardów zł (teraz 997 miliardów), a dług publiczny 2,5 biliona zł (teraz 3,2 biliona). Skóra cierpnie, włosy stają dęba, jak szybko przyrasta zadłużenie.

Obecny system finansów publicznych, a w szczególności system podatkowy, aby nie wchodzić w dyskusje polityczne, nie pozwala na uchwalanie budżetów bez deficytu. A to z kolei nie pozwala na planowanie spłaty zadłużenia państwa.

Oczywiście kwestia spłaty długu zależy od polityki rządu. Nie wchodzę w dyskusje o sympatie polityczne. Natomiast stwierdzam, że każdy rząd Polski od 1989 r. do 2016 r. zadłużał państwo. Każdy! I to trzeba zmienić, bo nie da się tego utrzymać przez kolejne ćwierćwiecze bez poważnego kryzysu.

Nie miejmy złudzeń, że dzięki długowi publicznemu rząd ma więcej na finansowanie programów gospodarczych lub społecznych takich, jak 500 plus. Dług publiczny zmniejsza, a nie zwiększa możliwości rządu, a każdy obywatel w ten lub inny sposób to odczuwa, np. w podatkach, opłatach, jakości usług publicznych, stanie nawierzchni dróg, ilości żłobków lub przedszkoli, wielkości armii lub wyszkoleniu policjantów.

Czas na dobre zmiany!

Gdybym mógł, ogłosiłbym 2017 rok rokiem przełomu, jako ostatni rok z deficytem budżetowym. Od 2018 r. nie można by planować budżetu państwa z deficytem!

Polska bez długów!

One comment

  1. Avatar
    kwiatek says:

    Kwota którą tu operujemy jest dla statystycznego „kowalskiego” nie do wyobrażenia. Przykre jest to, że w „cywilizowanym Państwie” Polaków praktycznie nie stać na wydatek rzędu 20 tys nie zaciągając kredytu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.