Ujemna inflacjo, nie zwijaj się

Deflacja się utrzymuje, choć nieznacznie zmalała i wynosi obecnie 0,7% rdr. Prezes GUS ogłosił, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w październiku 2015 r. w stosunku do września 2015 r. wyniósł 100,1, co oznacza wzrost cen o 0,1%.

Warto dodać, że rząd w projekcie budżetu państwa na 2016 r. zakłada inflację 1,7%. Jeśli szacunki rządu sprawdzą się, to oznaczać będzie, że w 2016 r. pożegnamy deflację i wrócimy w ramiona inflacji. Trzeba pamiętać, że rząd nienawidzi deflacji, bo nie uzyskuje „premii inflacyjnej”.

O deflacji i premii inflacyjnej wypowiadał się prof. Witold Modzelewski w wywiadzie dla portalu dyskusyjnego OtokoClub. Oglądajcie wypowiedź prof. Modzelewskiego tutaj od 2:13.

Mówiąc o deflacji prof. Modzelewski wskazuje, że jest to „dla nas wielka nauka”. Tak naprawdę odnosi się to do klasy politycznej. Bo dalej prof. Modzelewski zastanawia się, czy „umiemy zarządzać państwem w czasie, gdy nie mamy premii inflacyjnej”. Choć nie jestem pewny, czy ma na myśli naukowców doradzających rządowi, czy tylko polityków z PIS.

Warto podkreślić te słowa, bo one wyraźnie wskazują na inne cele rządu, które o dziwo lub bez zdziwienia, odmienne są od oczekiwań społecznych. Rządy nie potrafią oszczędzać, a przynajmniej do tej pory tak było przez ostatnie 25 lat. Politycy lubią wydawać, bo do tej pory sprzyjały temu warunki makroekonomiczne, czyli nie został przekroczony konstytucyjny próg ostrzegawczy, po przekroczeniu którego nie można uchwalać budżetu państwa z deficytem. A po drugie właśnie inflacja sprzyjała spłacie zaciągniętych zobowiązań państwa.

Tak do tej pory było, ale sytuacja zmieniła się w ostatnich miesiącach i latach. Jesteśmy niebezpiecznie blisko progu ostrożnościowego określonego w konstytucji w art. 216 ust. 5: „nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto”. Tutaj możecie poczytać, jak można wyliczyć dług publiczny. Oraz drugi sprzyjający czynnik, wspomniana inflacja, obecnie nie występuje; mamy deflację.

Zmierzam do tego, aby nazwać deflację cichym sprzymierzeńcem społeczeństwa w walce z długiem. Sama deflacja nie przesądzi, że rząd nagle zacznie oszczędzać. Ale deflacja nie ułatwia rządowi zaciągania większych zobowiązań przez państwo.

Do tego, aby zmniejszyć zadłużenie Polski trzeba woli politycznej. Zobaczymy, czy nowy rząd PIS będzie działać w interesie narodowym, czy partyjnym.

Jak duże zagrożenie dla państwa i społeczeństwa sprawia zadłużenie, to warto popatrzeć na obecną Grecję. Oraz uzmysłowić sobie, że „Polski dług publiczny w relacji do PKB jest obecnie wyższy niż w 1981 roku, gdy de facto nasz kraj ogłosił bankructwo” o czym tutaj napisało money.pl.

A co by było, gdyby dług Polski przestał rosnąć?

O, tutaj dochodzimy do najlepszego, bo mój blog jest właśnie o podatkach.

Ano wtedy, drogie dzieci, pojawiłyby się możliwości do obniżki lub likwidacji niektórych podatków. Czy ktoś jest „przeciw”? Kto „za”, kciuk w górę.

Proszę o udostępnianie tego artykułu w mediach społecznościowych
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on LinkedIn
Linkedin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.